W mieście Kuala Lumpur, stolicy egzotycznego kraju azjatyckiego - Malezji, ogólnie uznawany jest ciekawy obyczaj wydawania drinków alkoholowych dla kobiet w niektórych klubach w określony dzień tygodnia nieodpłatnie. Większość klubów zdecydowała się na środę i dzień ten, a właściwie wieczór, potocznie zwany jest w lokalnie obowiązującym języku "Ladies Night". A chodzi o to, żeby w środku tygodnia, bądź co bądź nienajlepszym czasie na impezowanie, przyciągnąć do knajp klientelę. I to działa! Do klubów po darmowe drinki ciągną kobiety, a za nimi, jak ćmy do ognia - faceci. Jest ruch, gra muzyka, ludzie się bawią - niby środa a jakby piątek wieczór - dzieje się!
Koleżanka Sylwia po ponad dwóch miesiącach obracania się w kręgach international model society w Kuala zna wszystkich. Ludzi, nieludzi... Zna też Eryka, jednego z najbogatszych ponoć ziomków w Singapurze, który akurat przyjechał swoim jasnozielonym oczojebnym Lamborghini Diablo i wynajął kilka pięter w Ritzu, żeby pobujać się po okolicy. Eryk bawi się aktualnie w Heritage Mansion, jednym z bardziej znanych fashion barów w KL. Zaprasza, załatwia darmowy wjazd, wysyła po nas swojego kierowce w Mercedesie. Pytam dlaczego nie w Lamborghini, ale dziewczyny mi wyjaśniają, że Lamborghini można pojechać tylko z Erykiem osobiście, a kierowca jeździ Mercem. Po drugie do Lambo nie mieści się pięć osób, tylko dwie, bo fabrycznie w tych modelach nie montują tylnej kanapy. Jak przyjeżdza Merc, to okazuje się, że osób jest sześć, bo kierowca Eryka ma własnego szofera :)
Jak wszystko na tym świecie, tak i karneciki na darmowe drinki się kończą. A to oznacza koniec kariery w klubie. Z resztą i tak jest późno. Lojalnie zabieramy Sylwię i Paulinę ze sobą, co okazuje się początkiem kolejnych problemów. Nie trzeba dysponować umysłem Leonarda Da Vinci, żeby wybrazić sobie, jak może wyglądać spacer po tętniącej nocnym życiem azjatyckiej metropolii z trzema nieźle już zrobionymi modello. Że rzucaja się w oczy to mało powiedziane, bo dziewczyny nie dość, że białe (a tu wszyscy tacy ciemniejsi), wysokie (a tu wszyscy raczej niscy), raczej urodziwe ;], to jeszcze zrobione na bóstwa - ogólna sensacja. Tak też właśnie podczas próby złapania taksy, jacyś kozacy postanowili zaszpanować i prawie na nas nie najechali autem - co mnie bardzo rozeźliło. Ale widać Paulinę jeszcze bardziej, bo pociągneła im z solidnego kopa po tylnym zderzaku.
W sumie przyznam, że koleś sam był sobie winien, bo był zbyt pazerny i nie chciał odpuścić z ceny. Zaczął wygrażać, że zwiezie nas na policję, potem, że nigdzie nas nie zwiezie, my że go chrzanimy i żeby nas wysadził, on że nas wysadzi ale za 10 ringgit, my że nic mu nie damy - w końcu gościu wpadł w jakąś furię i zaczął się na nas dosłownie wydzierać! I znowu całe szczęście, bo już nie wiem gdzie by nas wywiózł, ale pierwszy raz w życiu ucieszyłem się widząc przed nami, w środku nocy, w centrum Kuala Lumpur, wielki korek. Taksówkarz walczył ile mogł, ale w końcu musiał stanąć, więc zarządziłem wyjazd i nie zwracając uwagi, że próbuje chwytać mnie za ręke i zatrzymać, ewakuowaliśmy się na zewnątrz. No i to był pierwszy raz w moim życiu, kiedy ktoś rzucał we mnie butelkami. Jak mówiłem - furia. Gościu nie mógł zostawić auta, ale dorwał się do jakiegoś pobliskiego kubła i rzucał w nas czym popadło. Uhhhh...!
Granda, skanda i hańbal!!!
Więc na pierwszym ja i Ola na Sky Bridge w Kuala Lumpur. Sky Bridge to ten mostek przerzucony pomiędzy dwoma wieżami Petronas Twin Towers na wysokości 170m. Słaby, bo nawet nie w połowie wysokości wież - ale wyżej wjechać nie pozwalają.

Dzisiaj zaatakowała mnie ryba! Poważnie! Noszę teraz dumnie to znamię na nodze. Wygląda jak ugryzienie węża, albo klasyczne w filmach grozy dziabnięcie wampira: dwie czerwone kropy odległe o dwa cemtymetry.
OPIS: Ciemne ciało z żółto-niebieskim wzorem, żółto-zielona głowa, biały ogon; ciemne "wąsy" nad pyskiem. Waleczna; samice atakują nurków. Występuje w lagunach i rafach koralowych 3-50m
A zasłużony urlop mam po zakończonym w Kuala Lumpur szkoleniu. Ola jak wiadomo dojechała do mnie z Seulu, gdy skończyła tam kontrakt.
To będzie taki wpis na szybko, bo dużo się dzieje. Za dużo, żeby marnować czas na stukanie w białym okienku.
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 110867
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Mój bloog z pordóży
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: